niedziela, 12 lutego 2012

Kilka wekendowych chwil w Ystad






skrzynki elektryczne

Marimekko


w tle kościelny kącik dla znużonych maluchów





czwartek, 9 lutego 2012

Historia pewnej narzuty i zimowe klimaty





Wszyscy chorują i niestety nas też to dopadło. Kilka dni przymusowo spędzonych w łóżku przyczyniło się jednak do nadrobienia niektórych  zaległości (przede wszystkim tych w czytaniu, choć nie tylko). Już od dawna marzyła mi się narzuta szydełkowa, której  ciągle coś nie pozwalało najpierw zacząć,  a potem skończyć. Jeszcze w listopadzie dostałam gdzieś przez Ewę wyszperaną niżej przedstawioną piękność. Brązowe tło i to w dodatku w kilku odcieniach nie pasowało jednak do naszego domu absolutnie....kilka dni spędziłam więc na pruciu, szydełkowaniu nowego, szarego tła, układaniu i ponownym zszywaniu. Przeszkadzaczy w tym czasie miałam kilku, ale efekt końcowy...:)




Zima w tym roku nas rozpieszcza. Jest mroźna, ale przy tym bardzo słoneczna, poprawia  nastrój i bardzo, bardzo pozytywnie nastraja. Jestem szczęśliwym posiadaczem  dużych okien w kuchni, więc kiedy siedzę przy stole  to podziwiam...Biały puch przykrywa wszystko co szare, bure, brudne i ponure.
W ostatnim czasie nabyłam książkę Piotra Sarzyńskiego "Wrzask w przestrzeni. Dlaczego w Polsce jest tak brzydko?"Jeśli będziecie mieli tylko okazję, to przeczytajcie! Moim zdaniem powinna być to lektura już w szkole podstawowej - może choć trochę zmienilibyśmy nasze myślenie.







Tak na zakończenie.....                            WISŁAWA  SZYMBORSKA



Nagrobek

Tu leży staroświecka jak przecinek
autorka paru wierszy. Wieczny odpoczynek
raczyła dać jej ziemia, pomimo że trup
nie należał do żadnej z literackich grup.
Ale też nic lepszego nie ma na mogile
oprócz tej rymowanki, łopianu i sowy,
Przechodniu, wyjmij z teczki mózg elektronowy
i nad losem Szymborskiej podumaj przez chwilę.





wtorek, 17 stycznia 2012

W oczekiwaniu na śnieg

Wiało dość mocno u nas przez ostatnich dni kilka  i niestety   promenadę całą zniszczyło - nie wygląda to   dobrze. Miejmy jednak nadzieję, że do lata zdążą ją odbudować.


Na szczęście wieczorem popadało trochę śniegu i od razu zrobiło się na duszy lepiej. Borys ulepił nawet mini bałwana (na większego nie starczyło materiału). Niestety rano została po nim już tylko marchewka i kapelusz.


Tymczasem znowu cały dzień pada deszcz. Siedzimy, więc w domu i z niecierpliwością śniegu oczekujemy.



piątek, 6 stycznia 2012

Trzy królowe

-Jestem żoną króla Baltazara-
pani Baltazarowa mówiła-
stale miałam z mężem kłopaty.
Baltazarku - wołam śniadanie!
A on patrzy w niebo jak w order złoty.
Podałam mu mleko w dzbanuszku
hojną, serdeczną ręką.
Przyniosłam pięć jajek na miekko.
Nie dotknął chleba, mleka;
od śniadania do gwiazdy uciekał.
Wyruszył w noc ciemną, głęboką,
pojechał za gwiazdą wysoką.
Czekam wciąż ze śniadaniem, 
ze szczypiorkiem, marchewką,
rumianą chleba przylepką.


-Jestem żoną Kaspra-
królowa Kasprowa mówiła-
mój mąż był niepodobny do innych.
Kotem, psem się nie cieszył,
tylko za gwiazdą się spieszył.
Tak szybko, że zapomniał,
gdzie sandał, która godzina.
Choć kasłał jak chora owieczka,
pojechał w letnich majteczkach.
Jedzie przez wielkie pustynie
-zapomniał szalika na szyję.
Zanim go uczczą pomnikeim,
czekam na niego z szalikiem.


Jestem żoną Melchiora-
królowa Melchiorowa mówiła-
mój mąż myślał wciąż o podróży.
Nie spał, oka nie zmrużył.
Miał łóżko z kołdrą, poduszką,
lecz nie mógł zasnąć w łóżku.
Nie pieścił mnie, nie całował.
Patrzył w niebo, gwiazdy rachował.
Mężu, najdroższy panie,
czekam z lekarstwem na spanie.


Trzej Mędrcy w świat wyruszyli.
Anioł wieńczy każdemu głowę.
Ze śniadaniem, szalikiem, tabletką na spanie 
do dziś czekają królowe.


Jan Twardowski


niedziela, 1 stycznia 2012

Nowy Rok!



Tym razem nie zrobiłam listy postanowień na Nowy Rok - o jednym postaram się pamiętać każdego dnia!!! Mam tylko kilka życzeń do Nowego Roku - przede wszystkim aby mi podarował więcej czasu, szczyptę zdrowia i garść uśmiechu na codzień. Wam  również tego życzę. Niech ten rok będzie dla Was pomyślny.

Pozdrawiam noworocznie Aga.

środa, 14 grudnia 2011

Pierniczenie

Uwielbiam kiedy po  domu rozchodzi się zapach pieczonych jabłek, pierników i grzanego  wina. Z jabłkami i grzańcem jest prościej, na pierniki natomiast trzeba zarezerwować sobie trochę więcej czasu (ja zazwyczaj dwa dni - jeden na pieczenie, a drugi na wypieków upiększanie). Ten drugi dzień najlepiej w  towarzystwie kurcząt moich, aby zapamiętały  przedświąteczny dom, taki trochę jak z bajki, o zapachu cynamonu, goździków, anyżu, imbiru, jabłek i pomarańczy...
O wyższości własnych pierniczków nad kupionymi nie będę sie rozpisywać. Oto po prostu pierniczenie krok po kroku:)

-3 szklanki mąki
-1 szklanka miodu
-3/4 kostki masła lub margaryny
-2 jaja
-1 łyżeczka sody
-1 przyprawa do pierników
-1/4 łyżeczki cynamonu
-szczypta świeżo zmielonego pieprzu


Miód i masło rozpuścić w rondlu i ostudzić. Mąkę połączyć ze składnikami, dodać miód, masło i zagnieść ciasto.



















Po zagnieceniu ciasto należy rozwałkować na grubość około 8 mm i  powycinać  pierniki.


















Pieczemy około 10 minut w 180 stopniach.





















Pierniki pozostawiamy do ostygnięcia i...dekorujemy:)


















Antośkowe dzieła...















...smacznego więc życzę.

P.S. Nasze pierniczki czekają gotowe w słoikach i z  wielką wątpliwością świąt doczekają.


wtorek, 6 grudnia 2011

Mikołajkowe pozdrowienia

Oj wieje u nas, wieje...
...a mój termokubek (jakże przydatny na jesienno-zimowych spacerach) dostał zimową sukienkę, od razu cieplej na duszy i w sercu, że o dłoniach nie wspomnę... Mikołajkowo pozdrawiam.

czwartek, 1 grudnia 2011

Kalendarz adwentowy

T



















Tak to rozpoczęliśmy odliczanie dni do świąt. Kalendarz w tym roku pobratał się z książkami i znalazł miejsce na ich regale. W każdym woreczku  trzy łakocie - dla każdego z kurcząt moich:)


wtorek, 29 listopada 2011

Nad morzem wykluła się kura:)

Dziś, trochę na przekór złej pogodzie wykluła się moja kura. W ten sposób mam jeszcze jeden powód aby polubić listopad.